czwartek, 9 lipca 2026

Callie Hart - Quicksilver [romantasy] - RECENZJA


 „Nie dotykaj miecza. Nie wyjmuj go. Nie otwieraj przejścia.” - ten mroczny, pełen tajemnic wstęp doskonale oddaje klimat „Quicksilver”, debiutu Callie Hart. To opowieść o Saeris Fane - złodziejce, alchemiczce i outsiderce, która z gorącej pustyni trafia w sam środek lodowego świata fae, wikłając się w pradawny konflikt, od którego zależą losy dwóch światów. A wszystko przez jedno przypadkowe spotkanie ze Śmiercią.

Autorka już od pierwszych stron rzuca czytelnika w wir wydarzeń - od pościgu po ulicach pustynnego miasta, przez skok przez portal do innego świata, aż po walkę o przetrwanie wśród nieprzyjaznych fae. Świat przedstawiony to jeden z największych atutów tej powieści - złożony, wielowarstwowy i z oryginalnym systemem magii. Motyw fae nie jest co prawda niczym nowatorskim, jednak autorka w umiejętny sposób nadała mu własnej głębi, sprawiając, że na tle innych podobnych historia ta zdecydowanie się wyróżnia. Choć w środkowej części akcja zwalnia, a fabuła trochę się dłuży, historia cały czas wzbudza emocje, a zakończenie jest naprawdę świetne. Mimo wolniejszej akcji warto więc wytrwać do końca, bo ostatnie rozdziały wynagradzają cierpliwość z nawiązką.

Saeris Fane to bohaterka, której trudno nie polubić - twarda, zadziorna, sarkastyczna, ale i lojalna, z przeszłością pełną bólu i determinacją godną podziwu. Jej narracja jest wyrazista, pełna emocji, a przemiana, jaką przechodzi, autentyczna. Jej partner w tej niebezpiecznej przygodzie - Kingfisher, fae o mrocznej przeszłości, skrywa więcej, niż początkowo się wydaje. Jego relacja z Saeris opiera się na napięciu, konflikcie i nieuniknionej chemii. Dodatkowo warto wspomnieć o barwnych postaciach drugoplanowych, które wnoszą więcej lekkości i humoru.

Styl Callie Hart jest płynny, obrazowy, a dialogi, szczególnie między główną parą, aż iskrzą od błyskotliwego humoru, emocji i namiętności. Autorka nie boi się też śmielszych scen i choć osobiście za takimi nie przepadam, tutaj wypadły wyjątkowo udanie i naturalnie. Podsumowując, „Quicksilver” to naprawdę dobry debiut w gatunku romantasy, który śmiało mogę polecić. Co więcej, jest to pierwszy tom serii, więc to dopiero początek tej naprawdę dobrej historii.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Filia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz