XXIII
Alissa dumnie uniosła głowę. Wszyscy patrzyli tylko na
nią.
– Alisso z rodu... – zaczął Najwyższy Kapłan, unosząc
delikatną koronę. I nie dokończył.
W tym momencie podwójne wrota do sali tronowej stanęły
otworem. Spojrzenia wszystkich zwróciły się w tamtą stronę.
Do środka wpadły dwie postacie. Kobieta i mężczyzna.
Kobieta rozwiązała troczki swojej peleryny i jak gdyby nigdy nic rzuciła ją na
podłogę, nie zwalniając kroku. Mężczyzna trzymał pod pachą coś czarnego. Coś
znajomego. Coś, co należało tylko do niej, Alissy. Lustro Shedu.
Alissa poczuła, że robi jej się słabo.
Idunn. Idącą ku niej rozgniewaną kobietą była Idunn.
Idunn, która powinna już nie żyć.


